Blog

Tematyka: Biuro


Rozwiodłem się po 7 latach

Rozwiodłem się po 7 latach

Nie wiedzieć dlaczego, przez ostatnie 3 lata żyłem w nieświadomości. Dokładnie w 2012 roku Mozilla poinformowała o tym, że Thunderbird nie będzie już rozwijany. Nie zraziło mnie to. Przez kolejne 3 lata nadal z niego korzystałem. Do dzisiaj.

Thunderbird to program do obsługi poczty, który towarzyszył mi nieprzerwanie od 2008 roku. A jeżeli liczyć krótkie przerwy, to pewnie i dłużej. Sprawdzał się znakomicie. O ile sięgam pamięcią, tylko raz bardzo poważnie mnie zirytował, kiedy wbudowana wyszukiwarka przestała działać. Albo inaczej, kiedy zaczęła podawać dziwne i niezrozumiałe dla przeciętnego użytkownika wyniki. Oczywiście, nigdy nie zostało to naprawione (albo to ja nie potrafię z tego korzystać do dzisiaj), ale szybko dodano alternatywną mini-wyszukiwarkę, która dla mnie okazała się wystarczająca.

Stare przyzwyczajenia i nawyki górowały nade mną do tego stopnia, że nie dopuszczałem do siebie myśli, iż Thunderbird może być po prostu przestarzały. Mało tego, pomimo faktu, że to w 2012 roku dowiedziałem się o braku wsparcia, wydawało mi się, jakby to było wczoraj. Cały ten czas wmawiałem sobie, że mam jeszcze sporo czasu, że zdążę zmienić program, że przecież się sprawdza, że jest pewny i sprawdzony.

Bzdura!

Oprócz Grześka, jestem chyba jedyną osobą w firmie, która korzysta (a raczej korzystała) z Thunderbirda. Wszyscy inni na każdym kroku zwracali mi uwagę na fakt, że to program archaiczny, że nie da się z niego komfortowo korzystać, że ciągle generuje problemy, itd.

Nic z tego. Pozostawałem nieugięty, twierdząc, że problem leży we wszystkich innych programach, ale - oczywiście, bo jakżeby inaczej - nie w Thunderbirdzie.

Bez bicia przyznaję się jednak, że wróciwszy dzisiaj do domu, postanowiłem spróbować alternatywy. Równie prostej, bo chodzi o program Mail, dostępny natywnie w OS X. Jak się okazało, wszystkie moje problemy, które od dłuższego czasu ignorowałem, zniknęły jak ręką odjął. Znowu komfortowo korzystam z poczty, a właściwie, na nowo odkrywam komfort korzystania z poczty elektronicznej.

Jeżeli zatem również tkwicie (lub - podobnie jak ja - chcecie tkwić) w błogiej nieświadomości (niekoniecznie odnośnie Thunderbirda), na swoim przykładzie mówię Wam, że nie warto. Warto natomiast postrzegać zmiany jako szansy, a nie zagrożenia. O czym zresztą dobrze wiem, ale o czym paradoksalnie zapomniałem podczas tak prostej, rutynowej wręcz czynności, jak korzystanie z poczty e-mail.


Ilustracje

1659561

Autor wpisu

Tomasz Węc

Tomasz Węc

  • tomasz@wec24.pl
  • Skype:tomasz.wec
  • Telefon komórkowy:667 954 282